Dzisiaj w większości branż mamy rynek pracodawcy. Tam, gdzie brak dobrych specjalistów, wciąż mamy rynek pracownika, z czym niektórym firmom ciężko się pogodzić. Post zainspirowany obserwacją rynku pracy, i jedną z ostatnich rekrutacji w wąskim specjalistycznym sektorze IT.
maja 20, 2013
maja 13, 2013
Jedziemy z górki
Wniosek o wyznaczenie terminu na egzamin ustny wysłany, czekam aż po 15-stym przyślą zawiadomienia o terminie w jakim mam się stawić w stolicy.
Kiepsko się czuję pod względem wiedzy. Część działów mam dosłownie w małym paluszku (pewność siebie niczym u Littlefingera z sagi Martina ;)) a niektóre to dla mnie z rodzaju "w jakim stanie umysłowym byli, gdy układali te pytania?".
Cóż, mam co najmniej 2 tygodnie na dokucie i przygotowanie się mentalnie do egzaminu ustnego. Zaczyna dopadać mnie pesymizm.
Ostatnio mimo pomyślnych wiatrów i dobrych papierów i negocjacji, nie udało mi się zdobyć dwóch większych zleceniodawców. Byłam dla nich.. za droga. Lekko ironiczne, biorąc pod uwagę, że proponowane stawki były poniżej średniej rynkowej dla specjalistów z branży. To tylko kropelka w wielkiej czarze, ale już od dłuższego czasu otrzymuję sygnały z wielu stron, jak bardzo warunki ekonomiczne w branży księgowej się pogorszyły... nic, tylko być szefem a nie pracownikiem czy podwykonawcą w branży. To zupełnie co innego finansowo obecnie jak i wcześniej należeć do kliki posiadającej licencję zawodową. Liczyłam na szybkie złagodzenie przepisów kwestii licencji (dwa lata zapowiedzi potrafią dać nadzieję), ale na razie cicho sza. Jeśli mi się wszystko powiedzie, to pewnie się okaże, że zaraz po zdaniu ustnego ogłoszą projekt znoszący egzamin zawodowy.
Idę się dołować dalej... albo spać. Dzisiaj rano czeka mnie dłuuugi i ciężki dzień.
marca 19, 2013
Wsiąść do pociągu byle jakiego...
Już nawet nie nucę tej piosenki, tak mam dosyć i chęć rzucenia wszystkiego w diabły.
Nienawidzę sezonu pitoskiego. Pitu pitu, ściema, poprawki, agresywni klienci uważający się za pępek świata. Nic miłego. Na cholerę wybrałam taki a nie inny zawód?
lutego 26, 2013
Na co oszczędzać... czas
Czytam sobie finansową blogosferę i tak często trafiam na posty dotyczące celu oszczędzania. W większości przypadków są podobne. Moje cele też pewnie nie bardzo się różnią od innych; jedynie efekt różni się znacznie. Cóż, oszczędności nie rosną... bo wydaję je i jeszcze trochę więcej środków na bieżącą dużą inwestycję. Nie jest to łatwa rzecz niestety ;/ Zachomikowane odrębnie środki nie stanowią jakiegoś dużego bufora. Wolałabym aby były znacznie wyższe, ale co począć. W firmie zazwyczaj jest tak, żeby wyjąć należy najpierw włożyć. Czasu, pomysłów, wysiłków i pieniędzy. Tego pierwszego doskwiera mi coraz większy brak. Złapałam się sama na tym, że od ponad tygodnia nic nie uczyłam się do egzaminu ustnego - co dobitnie świadczy o zmęczeniu mojej głowy ciągłym nadmiarem zajęć i obowiązków. Muszę zrobić sobie wolne, bo nic nie będzie zrobione dobrze.
listopada 09, 2012
Google przegięło, czyli wnerw człowieka lubiącego swoją anonimowość
Mam kilka kont w google służących do różnych rzeczy. Prywatne, służbowe i takie do przerobienia się na totalnego anonima dla osób trzecich w sieci. W końcu trzeba uważać, co się w świat wysyła, a już zwłaszcza pod swoim nazwiskiem albo firmą.
W Google nie tylko ostatnio trwa pogoń, by zgnębić osobniki chcące anonimowości. Dzisiaj kolejne usługi, tak przy piątku, przerobiły się ni stąd ni zowąd na wprowadzone nazwisko - mimo że wcześniej wszystkie opcje były pozaznaczane odpowiednio i przy pytaniach dot. prywatności ( również wszystko niby było ok, jak definiowałam, że dane firmy czy nazwisko mają pozostać ukryte). Do czasu.
Parę godzin nie minęło od ostatniego update'a (np. wczoraj na youtube zaznaczałam w związku ze zmianą, co ma się wyświetlać, etc.), dzisiejszy ranek znów przyniósł zmianę. Prawie wszędzie gdzie to tylko możliwe wyciągnęło moje nazwisko ;( zamiast deklarowanych w ustawieniach nazw. Dla przykładu tego nieszczęsnego youtuba, wszystkie moje playlisty, zachomikowane czy wgrane przeze mnie video poznikały. Nawet jak coś im się tylko zepsuło - a nie zamierzone zrobienie użytkownika w trąbę - to duuuuży minus.
Ja dziękuję za wszystko podstawione w sieci pod moje imię i nazwisko i taką pewność że nic nie zniknie. Jakbym tak chciała, taki był mój zamiar, to od razu bym je udostępniła.
I za Chiny Ludowe nie mogę zmienić tego. Na pochybel z nimi, czas powyłączać niektóre usługi.
p.s. Dla tych co inteligentnie wskażą opcję "przywróć..." koło nazwiska, nie da rady przywrócić starej nazwy bo nie rozpoznaje że należała do ciebie. Szczęśliwie nie mam na youtubie firmowego kanału podpiętego pod osobisty adres mailowy, ciekawe co dziś dzieje się na takich kontach...
p.s. Dla tych co inteligentnie wskażą opcję "przywróć..." koło nazwiska, nie da rady przywrócić starej nazwy bo nie rozpoznaje że należała do ciebie. Szczęśliwie nie mam na youtubie firmowego kanału podpiętego pod osobisty adres mailowy, ciekawe co dziś dzieje się na takich kontach...
listopada 04, 2012
Od przybytku głowa boli
Czuję się dzisiaj jak pociągi dalekobieżne. Załadowana na maksa, i wszyscy wokół oczekują cudów.
Na tapecie mam teraz trzy projekty. Jeden króciutki, na około tydzień intensywnej pracy i ma zacząć zarabiać już pod koniec grudnia. Inny na pół roku (duuuża inwestacja, wpędzająca mnie w palpitacje serca z powodu jej ceny :D ), a jeszcze inny wlecze się za mną od sierpnia i wziąć się za niego nie mogę. Nie mam na niego weny.
Do tego dochodzi normalna praca, przygotowanie do egzaminu ustnego, w głowie plącze mi się temat na dwa następne projekty i możliwość zmiany głównego zleceniodawcy. Szare komórki zaczynają u mnie się przegrzewać.
października 19, 2012
października 16, 2012
Przeżyłam egzamin na doradcę
Tak mogłabym w skrócie opisać historię wyjazdu na egzamin. Bardziej szczegółową wersję możecie przeczytać we wpisie na nowym w kreciej norze ;)
Wiem na pewno, że Warszawa nie będzie moim ukochanym miastem. Wolę swojską znajomość wrocławskiego klimatu, zdecydowanie! Za dużo w stolicy rządowych budynków, gmachów, centrali. W centrum człowiek ma wrażenie że przechodzi ciągle koło jakiegoś monumentu, albo miejsc nastawionych na wyciąganie pieniędzy z kieszeni warszawiaków. No i korki. Jak we Wrocku w czasie deszczu :D
Dzielnice z dala od centrum wyglądają niespecjalnie, widać że w mieście jest sporo niefajnych terenów... Albo ja tylko przez takie przejeżdżałam?
Co mi się podobało? Asfaltowe ulice w centrum! Chociaż wrocławski bruk jest swojsko znajomy, to jednak absolutnie nad nim górują płaskie, równiutkie ulice. Niech ludzie sobie zachowują i dbają o zabytki tak długo jak to ma sens użytkowy czy estetyczny, dla samego istnienia zabytki jak trakt ulicą powstańców śląskich niekoniecznie jest potrzebny mi do szczęścia :D
października 08, 2012
Wybywam
...do Warszawy. Opiszę wrażenia po powrocie.
Wrażeń z podróży opisywać raczej nie będę, nie chcę psuć humoru sobie i innym opowieściami o polskich pociągach.
Notabene, uznam że cokolwiek w kraju zmierza na lepsze, kiedy poprawi się stan takich molochów i transportu wewnątrzkrajowego. Nam naprawdę nie potrzeba wojny, by sparaliżować kraj, wystarczy byle święto i opóźnienia pkp ;)
października 06, 2012
Mam o czym myśleć
Temat rzucony: przeprowadzka. Nie moja, ale mamy. Nie teraz, ale w przyszłości, do Wrocławia. No cóż, to będzie ciekawy temat, nawet nie chce mi się go ogarniać w tym momencie.
Mózg mi paruje, muszę się odstresować, piszę niedługo a w ogóle nie czuję tematu kazusów (sam opis stanów faktycznych jest peeeeełen błędów!), jak się na nich wyjadę będzie cudnie - kwiecień przyszłego roku. Grr. ;(
września 12, 2012
I kolejny miesiąc za mną... i niecały przede mną
Ministerstwo przysłało zawiadomienie, za niecały miesiąc piszę egzamin. Zaczynam się nieco trząść... dopada mnie miks własnych obaw i niepewności. 1000 pytań plus kazusy, zobaczymy kto będzie górą za około półtora miesiąca gdy ogłoszą wyniki. Ech...
Założyłam kolejne darmowe domeny w blogspocie, dodaję treść na strony. Kupiłam kolejną domenę. Stawianie stronek idzie całkiem nieźle ;) Głównie te dodatki stawiam pod przyszłe zaplecze, by móc z nich linkować strony na których mi zależy. Wprawdzie "mocy" nabiorą dopiero za kilka miesięcy, i ładnych paru godzinach pracy - grunt jednak, że za nie w większości nic nie płacę (no za wyjątkiem czasu ;P). Przynajmniej budżet projektu nie spuchnie mi nadto.
Przez ostatni miesiąc dokształcałam się w kwestii pozycjonowania niesamowicie, generalnie im więcej człowiek wie tym bardziej zdaje sobie sprawę, jak wiele nie wie. To chyba w każdej dziedzinie spotykane :) Przy okazji tworzę sobie stronę firmową (nie miałam wcześniej takiej z prawdziwego zdarzenia).
Założyłam kolejne darmowe domeny w blogspocie, dodaję treść na strony. Kupiłam kolejną domenę. Stawianie stronek idzie całkiem nieźle ;) Głównie te dodatki stawiam pod przyszłe zaplecze, by móc z nich linkować strony na których mi zależy. Wprawdzie "mocy" nabiorą dopiero za kilka miesięcy, i ładnych paru godzinach pracy - grunt jednak, że za nie w większości nic nie płacę (no za wyjątkiem czasu ;P). Przynajmniej budżet projektu nie spuchnie mi nadto.
Przez ostatni miesiąc dokształcałam się w kwestii pozycjonowania niesamowicie, generalnie im więcej człowiek wie tym bardziej zdaje sobie sprawę, jak wiele nie wie. To chyba w każdej dziedzinie spotykane :) Przy okazji tworzę sobie stronę firmową (nie miałam wcześniej takiej z prawdziwego zdarzenia).
Na konto emerytalne w tym tygodniu powędrowało kolejne 50 zł. Nudy w tym temacie ;)
Jak oceniacie zmianę kolorystyki? Pasuje do widoków za oknem ;)
Jak oceniacie zmianę kolorystyki? Pasuje do widoków za oknem ;)
sierpnia 29, 2012
Czybycvatowcem.pl - moja pierwsza mini stronka
Nową stronkę zrobiłam :) Leżała sobie od dawna w planach. Taka mała stronka o podatku VAT (ptu), zbiór podstawowych informacji. Z czasem pewnie dojdzie parę różnych większych opracowań. Na razie same podstawy, powyżywam się - a co! Od dzisiaj zaczynam żmudne pozycjonowanie i zdobywanie pozycji dla stronki.
No i zawsze to zaplecze na przyszłość, mające udźwignąć mój główny biznes :) Strona stoi na WP (nawet grafiki w skórce nie zmieniałam!), hosting i domena pod tym samym katalogiem. Ale miejsca mam dużo, jak najdzie mnie wena to mogę nieco więcej takich stronek postawić - ale pewnie już na jakichś lokalnych domenach. Mam kilka pomysłów co do tematyki, z której niejako naturalnie pojawi się od czasu do czasu aktualizacja.
Ruszam w bój :D
sierpnia 27, 2012
Bankowych historii ciąg dalszy
Co miesiąc a nawet częściej zaglądam na historię kredytu hipotecznego, jaki mam z siostrą w mBanku.
Powiem tylko tyle - spadku Eurowiboru to to, co Kreciki lubią najbardziej :)
Kolejna rata zejdzie właśnie dzisiaj, już mi zmienili oprocentowanie zanim ściągną pieniądze z systemu. Co ciekawe, warowałam parę razy by sprawdzić o której godzinie ostatnio pobierają pieniądze... i zdarzało się, że rachunek spłaty zminusowali następnego dnia. Coś im się w bankowych zegarach rozregulowało...
Wojuję ostatnio z bankami i różnymi opcjami finansowania. Muszę przyznać to, co i tak wiedziałam wcześniej. Banki nie lubią drobnych firm, samozatrudnionych, etc. Tymczasem jak jest problem z uzyskaniem kredytu na wysokość miesięcznych przychodów (!) na firmę, tak tej samej osobie - prywatnie - chcą wcisnąć wielokrotnie większy kredyt bez żadnych zabezpieczeń. Nawet jak wcześniej człowieka na oczy nie widzieli! Dziwni są. Wiadomo, że osobom prywatnym trochę więcej odsetek ściągną - ale różnica nie jest aż tak duża, by z jednej strony ryzykować z drugiej szafować nadmierną ostrożnością.
Gdybym tak swój biznes prowadziła, poszłabym z torbami już dawno temu.
P.S. System partnerski bankier.pl udostępnia nowy konkurs na założenie nowego konta w Alior Sync. Oprócz naturalnie zwykłych korzyści, są dodatkowe nagrody gwarantowane. Warto więc polecać konto, szczególnie że konkurs potrwa jeszcze miesiąc - do końca września.
Korzyści dla użytkownika to słynne już 5% zwrotu za zakupy internetowe, darmowa podstawowa obsługa rachunków, kart, przelewów, i szybkich 10 darmowych płatności w miesiącu. O wadach mogliście poczytać wcześniej. Nie wróżę AS prześcignięcia w planowaniu firmy z jabłkiem w logo, ale mam nadzieję, że oprócz zachęt finansowych pójdą dalej niż naprawa usterek systemu i spojrzą na niego wreszcie pod kątem wygody i użyteczności .
sierpnia 15, 2012
Ciężkie życie gospodyni domowej
Utknęłam dzisiaj na kilka godzin w kuchni, przyrządzając m.in. wielgachny gar leczo do słoików. Warzywa i owoce są teraz w miarę tanie, a i potem człowiek wie, co je i nie musi studiować składu różnych puszek, sosów, i tym podobnych wynalazków składających się z całej tablicy pierwiastków.
Niemniej faktem jest, nieczęsto zdarza mi się utknąć tak długo w kuchni, preferuję potrawy przy których nie trzeba stać, mieszać, dziesięciu garnków, itp. Często gotowanie to prawdziwa harówka i nawet nie wiadomo gdzie tych kilka godzin minęło. A gdzie reszta domowych spraw? Przyzwyczailiśmy się do zdobyczy cywilizacji, pralek automatycznych, piekarników, ogrzewania miejskiego, odkurzaczy, mikserów, mikrofalówek i gotowych posiłków z supermarketowej zamrażarki. Mimo to wciąż zostaje masa rzeczy do zrobienia w każdym domu, których żadne urządzenie nie wykona za nas. Przy samej sobie mam masę pracy, nie wyobrażam sobie dzisiaj ile by mi to czasu i wysiłku zajmowało gdybym np. musiała troszczyć się o kilkuosobową rodzinę. Chyba zainwestowałabym w gospodynię ;) Może jestem rozpuszczonym bachorem cywilizacji i przemian społecznych... ale życie gospodyni domowej to dla mnie zbyt ciężka robota. Podziwiam kobiety mające na głowie dom (ale nie podziwiam głupoty że same na siebie to biorą, w końcu dzieci i mąż ręce i głowy też mają), pracujące na pełen etat i jeszcze znajdujące czas lub energię na coś innego. Doszłam dzisiaj do nienowego dla mnie wniosku - nie potrafiłabym tak.
lipca 19, 2012
Co robi przedsiębiorca na urlopie?
Miałam zajmować się różnymi sprawami na urlopie, a tu jak zwykle życie wywinęło psikusa... Oczywiście musiałam sknocić kilka szczegółów i wywaliłam prawie całą zawartość jednej ze stron, którą teraz buduję. Powiedzenie, że człowiek najlepiej uczy się na własnych błędach zaczyna doprowadzać mnie do frustracji.
Ponownie ściągając kod GA do statystyki nowej stronki, zajrzałam przy okazji do najświeższych statystyk W Kreciej Norze i jestem w lekkim szoku. To nieprawdopodobne jak pod niektóre niszowe frazy można ściągnąć ruch w zaledwie 3 miesiące, a jednocześnie pod inne delikatnie zmodyfikowane nie istnieć dla wyszukiwarek. Zainstalowanie kilku wtyczek, które wszystko za użytkownika robi działa cuda.
Kupiłam domenę pod większy projekt, nieco na wyrost i nie do końca taką jaką bym chciała... ale zawsze przekierowanie może pójść na inną nową jeśli uda mi się ją zdobyć. W każdym bądź razie kluczowe słowa niestety wydają się obkupione od a do z, a moja idealna domena od lat zajęta niestety. Może rozejrzę się za kupnem z rynku wtórnego domeny, na razie jeszcze szukam.
Nawet na urlopie mam wrażenie, że nie wyszłam z pracy albo praca goni mnie. Ech ;( Głowę pełną mam projektów, które trudno przekuć na papier w szczegółach a jednocześnie mam jasny obraz całości... Relaksuję się prozaicznością letniej pory i robię przetwory. Dzisiaj padło na frużelinę z białych porzeczek. Mniam. Gdyby jeszcze mój umysł można było zająć tak łatwo jak żołądek...
lipca 06, 2012
Aero przyspiesza
W maju, zgodnie z obietnicami dostawcy, internet za darmo przyśpieszył. Dla mnie to dobra wiadomość, większość miesiąca spędzę pod Aero lub radiowym Orange. W szale przedwyjazdowych obowiązków przypomniało mi się, że muszę znaleźć modem. Zwykle bowiem korzystam w komórce ;)
Własne testy sieci Aero we Wrocławiu wskazują na rzeczywiście odczuwalne przyspieszenie. Kwiecień i część maja pracowałam na Aero, wówczas wystarczał zwykle. Zwykle, bo czasem sieć niestety nie działała. Szczególnie w weekend, czułam się jak dziecko Neostrady, graniczyło z cudem podłączyć się wówczas do sieci i utrzymać połączenie do automatycznego zerwania za 60 minut. W dobrych momentach można porozmawiać przez skype nawet, ale osobom które planują przerzucić się wyłącznie na Aero trzeba uświadomić iż stabilność i niezawodność to niestety nie jest synonim dla ich usług. Być może to część planowanej kampanii, mającej odstraszać od darmowego internetu, tak jak kosmiczna prędkość obsługi klienta i brak wsparcia technicznego ;-) Kto ich tam wie?
Z przedurlopowych działań, zarejestrowałam się w serwisie prolink, doładowałam konto niewielką częścią budżetu promocyjnego i zamierzam wybrać się na zakupy. Nową stronę trzeba wypromować, i nie mam tu na myśli W Kreciej Norze ;) Na razie to tylko test przed większym projektem, chcę się przekonać o efektach na stronie wcześniej nikomu nieznanej i nieistniejącej długo w sieci. Na innej planuję potestować inne formy reklamy i linkowania. Mówią, że najlepsza jest nauka na własnych błędach, oby tak nie było w tym przypadku ;)
lipca 03, 2012
Płacę z Alior Sync
Dzisiaj miałam wątpliwą przyjemność skorzystania z tej opcji, jako że po weekendzie Płacę z Alior Sync pojawiło się m.in. w serwisach obsługiwanych przez Blue Media S.A.. I zapytam o jedną kwestię:
Co za idiota to projektował? To mają być szybkie przelewy? Z mnóstwem opcji do zaznaczania tak jakby robić zwykły przelew i ukrywającymi się opcjami, których treść zatwierdzona ładuje się dopiero w momencie jak wprowadzasz kod z smsa (to już i tak zarzut do wszystkich typów przelewów)? W życiu nie widziałam równie kretyńsko zaprojektowanego interfejsu. Co chwila, w ramach większego korzystania z tego banku, natykam się na różne cuda.
Tragedia. Projektantom systemu zleciłabym w ramach szkolenia pozakładanie sobie kont w innych bankach i podpatrzenie jak robi to konkurencja. Chcieli wprowadzić nową jakość i rozwiązania, najwyraźniej im się udaje - tylko nie w tą stronę, w którą chcieli. Chyba jednak nie zostanę ich stałą klientką.
czerwca 21, 2012
Plan wykonany
Wg wszelkich znaków na niebie i ziemi projekt 1000zł dodatkowo zakończy się sukcesem ze sporą górką, jak tylko oczywiście otrzymam swoje wynagrodzenie. Moje naprędce sporządzone obliczenia wskazują, że na początku tego tygodnia przekroczyłam plan. Czerwiec jest pracowity, dużo zajęć, dużo dodatkowej pracy i dwa nowe
projekty rozpoczęte w czerwcu na fali entuzjazmu i chęci 'zrobienia z
sobą czegoś innego'.
Znajomy ostatnio zaskoczył mnie bonusem, którego nie wliczam jednak do planu. Ot, nagłe wynagrodzenie którego się zupełnie nie spodziewałam. Dorzuciłam większą niż zwykle ratę do funduszu emerytalnego. Wynosi teraz nieco ponad 400 zł. Dorzuciłam do innych oszczędności i do puli rozrywkowej - przyda się już w najbliższy weekend podczas kolejnej zamkowej imprezy w Leśnicy.
Kupiłam nową domenę i nowy hosting pod jeden z dwóch nowych projektów. Na razie jest w fazie mocno raczkującego niemowlaka.
Trochę czasu znów poświęcam stronie o podatkowych przyjemnościach prowadzenia działalności. Dodałam kilka wtyczek, mających poprawić pozycję strony - chociaż uważam, że pg 3 w półtora miesiąca to niezły wyczyn jak na laika nie znającego się na pozycjonowaniu ;) Muszę parę kwestii w zapleczu jeszcze poprawić, bo to dopiero początek Znów przebudowałam trochę panel boczny. Koncepcja tego, co ma zastać nowy czytelnik po przejściu na stronę ewaluowała.
Na efekty tych kilku kroków nie trzeba było długo czekać, liczba odwiedzin i odsłon skoczyła do góry, podobnie wynik w wyszukiwarkach pod frazy związane z podatkami VAT i PIT. Klikalność reklamowa słaba, z linku partnerskiego kilka rejestracji które nie przyniosły jeszcze żadnych przychodów. Na razie strona musi jeszcze trochę poczekać na zwrot za hosting i domenę, ale jest nieduży postęp. Przyjemnie widzieć efekty, iż nauka nowego nie poszła w las.
maja 31, 2012
Raz pod górkę, raz z górki
Pani z księgowości się nie doliczyła, Pani parę pięter wyżej wysłała, Krecik do urzędu się udała i palcem błędy wskazywała. Sprawa w US potrwała łącznie 10 minut, wliczając w to znalezienie odpowiedniego pokoju oraz zejście do księgowości.
Ale i tak uważam ich za dziwnych ludzi, mam nadzieję że nie będę musiała nigdy pracować w tego rodzaju placówce. Niektórzy urzędnicy naprawdę żyją w swoim własnym specyficznym świecie...Wystarczą mi w zupełności kontakty własne albo w imieniu klienta.
W planie emerytalnym wieje nudą, na koniec maja zrobiłam od razu czerwcowy przelew i rachunek oszczędnościowy zwiększył się o kolejne 50 zł. Nudne 240,12 stan na 31 maja 2012.
Czerwiec zapowiada się bardzo pracowicie, postawiłam sobie poprzeczkę zwiększenia przychodu o 1000zł w czerwcu. Głównie dlatego, że czekają mnie kolejne zaplanowane 'inwestycje' związane z wcześniejszą decyzją z początku roku i pieniądze na wydatki skądś trzeba brać. Presja jednak na mnie działa, zwłaszcza że w wakacje planuję długi urlop i na pewno odbije się to na przychodach. Maj był lepszy niż zazwyczaj, ale nie tak dobry jak miałam nadzieję. Niestety nie sprawdza się powszechne przekonanie, że większe zarobki rozwiązują wiele problemów ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)