listopada 09, 2010

Małe sukcesy - a jak cieszą :)

Doniosę o małym sukcesie. Fundusz Awaryjny już pod koniec października przekroczył 1200zł, na pewno jeszcze coś do niego dopłacę spodziewając się kolejnych recept pod koniec miesiąca i innych nadprogramowych wydatków. Jest wielce prawdopodobne nawet po nich, że ten 1000zł zostanie na koncie na 31 grudnia. Przede mną jeszcze półtora miesiąca i gorący okres handlowy przed BN i Sylwestrem - mam zamiar uszczknąć nieco z ogólnego szału zakupowego.

Nadwyżkę oszczędności ponad założony tysiąc przekażę Kreciej Mamie - nasz dom to skarbonka bez dna, a w tym roku był wymieniany dach. Myśl, że jako dziecko mogę wspierać rodzica jest bardzo przyjemna i łechce ego ;) Szkoda tylko, że większości młodych na to nie stać.. psychicznie i finansowo.

Blog pomimo niezbyt częstych aktualizacji nadal jest odwiedzany, co cieszy. Przypadkowe wejścia z wyszukiwarki są jeszcze na tyle sporadyczne, że nie zaburzają ogólnego obrazu - nieco osób jednak czyta moje wypowiedzi.

Następny wpis na długi weekend - o odpowiedzialności wobec fiskusa.

października 26, 2010

Do znudzenia o funduszu awaryjnym

Jednym z podstawowych błędów, jakie popełniają Panie, jest zostawienie oszczędności i zabezpieczenia własnego (nie rodziny czy bliskich!) na końcu długiej listy  do zrobienia. Najczęściej już w jej połowie brakuje pary, siły i środków. Towarzyszą temu nieraz wyrzuty sumienia, a i nieczęsto najbliższych osób, które upatrują w tym egoizmu, chęci uwolnienia się spod ich wpływu (celują w tym zwłaszcza panowie wobec swoich połowic) i innych ze wszech miar niecnych planów...

października 25, 2010

Krótka nieobecność

Nie zniknęłam. Nieobecność na blogu jest spowodowana problemami zdrowotnymi. "Awaria" zdrowotna nie wyłączyła jednak szarych komórek, które skacząc z tematu na temat działały całkiem twórczo i dokończyły rozpoczęte tematy. Pojawi się również wpis o znaczeniu funduszu awaryjnego, inspirowany własnym świeżym przykładem - powiedzmy że urósł do rangi najważniejszego w najbliższym czasie...

Najbliższe tematy, o których będziecie mogli niebawem przeczytać na blogu:
- Parę słów o odpowiedzialności przedsiębiorców wobec fiskusa (ale temat ogólnie dla wszystkich, bo dotyczyć będzie nie tylko przedsiębiorców).
- Czy urzędnicy rzeczywiście niszczą przedsiębiorców? Czyli rozprawiamy się z mitami.
- Wpis dlaczego i kiedy warto być vatowcem (jako polemika z coraz popularniejszym "czy warto być vatowcem").

października 14, 2010

Prezenty - jak sobie z nimi poradzić

Prezenty – temat długi i szeroki jak Wisła podczas powodzi. Nietrudno dojść do wniosku, że trafienie z prezentami dla bliskich nam osób to trudna umiejętność. Sami obdarowywani nieraz mają problem z określeniem co chcieliby dostać przed samym faktem (wyjątek to dzieci przed Gwiazdką), nie mają za to zazwyczaj problemu z określeniem po otrzymaniu prezentu czy chcieli go dostać czy nie. Przed większymi okazjami typu Gwiazdka, Dzień Mamy, następuje gwałtowny społeczny zryw, gdzie przeciętny Kowalski i przeciętna Kowalska pałętają się z obłędem w oczach w poszukiwaniu "odpowiedniego" podarunku po galeriach handlowych, supermarketach i wszelkich innych obiektach, gdzie można nabyć prezenty. Spece od sprzedaży dwoją się i troją, by wcisnąć swoje produkty, i to za jak najwięcej. Nawet w Internecie ten zryw jest widoczny (z czego mam zamiar skorzystać jako świeżo upieczona 'przedsiębiorcza kobieta'). Z czasem tak się przyzwyczailiśmy do kupowania prezentów, iż nieraz nawet nie zastanawiamy się czy ma on sens ;)

Sens czy nie, problemem pozostaje znalezienie prezentu:
  • który chociaż minimalnie ucieszy obdarowanego
  • nie zrujnuje darczyńcy
  • obdarowany nie będzie miał wrażenia "na odwałkę"

października 12, 2010

(pół)Finał akcji mBank=problemy dla ubranych w kredyt hipoteczny

Przez ostatni weekend nieco się wydarzyło. Wrocław zaszczyciła swoją obecnością Krecia Mama,   co zaowocowało rajdem po połowie Krasnalogrodu do wtorku włącznie, licznymi fotkami i wreszcie (!) uzyskaniem odpowiedzi na złożoną we wrześniu reklamację z mBanku. Odpowiedź odkryłam dopiero pod koniec weekendu, z racji faktu, że nie miałam za wiele czasu na siedzenie przed ekranem laptopa.

Pozwolę sobie zacytować najważniejsze fragmenty (być może łamię jakąś tam tajemnicę korespondencji?).
List zaczyna się uprzejmie; w ogóle jest bardzo konkretny, co niewątpliwie po zderzeniach z licznymi doradcami na mLinii, etc. jest wręcz zadziwiające. Ale jak wspominałam wcześniej – poprawili system udzielania odpowiedzi na reklamacje. A więc: